Archiwum

Posts Tagged ‘Kraków’

#400 Faith No More – Tauron Arena Kraków

IMG_20150611_075812To trochę smutne, że po kilku miesiącach oczekiwania jest już po wszystkim. W końcu kupiliśmy bilety chyba w pierwszy dzień kiedy się tylko pojawiły i potem coraz mniej spokojnie czekaliśmy na koncert. Półtorej godziny pełnej emocji świetnej zabawy, teraz pozostały tylko wspomnienia.

Zaskakujące jest dla mnie jak słuchanie płyt jakoś przestało wzbudzać we mnie emocje. Aktualnie muzyka jest dla mnie raczej jako towarzysz w tle podczas codziennych czynności. Za to podczas koncertów coś we mnie pęka. Jakby nagle te wszystkie zaległe uczucia postanowiły się zamanifestować, a ja biedny, otoczony tłumem ludzi staram się jakoś nad tym wszystkim zapanować.

Sam koncert natomiast posiadał wszelkie cechy występu prawie idealnego. Dość spora publiczność bardzo skora do zabawy. Pomimo imprezy odbywającej się w niezbyt dogodnym terminie poniedziałkowego wieczoru. Miałem wrażenie jakby średnia wieku oscylowała w okolicach ludzi 30+ i wzwyż, czyli równowartość czasu jaki Faith No More jest już na scenie. Dodatkowo sam zespół, który poza genialnym występem na najwyższym poziomie, raczył swoją widownię żartami, zabawną konwencją występu i ogólnie świetnym kontaktem z publicznością. Bardzo podobało mi się jak w pewnym momencie zauważyliśmy z Moniką, że znacznie lepiej wychodzą im kawałki z najnowszej płyty i te raczej wolniejsze. Sam nawet stwierdziłem:

”W końcu to już stare dziady więc nie ma się co dziwić. Przecież najnowsza płyta stworzona jest na miarę ich aktualnych możliwości.”

Już kilka minut później musiałem to odszczekać, kiedy zagrali Black Friday oraz The Gentle Art. Of Making Enemis jeśli dobrze pamiętam. Patton śpiewał, krzyczał i bawił się głosem jak tylko on to potrafi, a reszta zespołu idealnie go uzupełniała.

Kilka słów należy się również samej oprawie występu. Na początku poczułem się lekko zawiedziony z powodu braku telebimów. W końcu jestem krótkowidzem i takie wynalazki są dla mnie ważne. Jednak szybko udało mi się znaleźć miejsce z którego dobrze widziałem całą scenę i jakoś zapomniałem o tym mankamencie. Panowie ubrani na biało grali na scenie w tym samym kolorze ozdobionej kwiatami. Żadnych udziwnień, laserów i mega show. Przecież w pełni wystarczali oni sami i ich umiejętności. Nagle wszystko poszło w zapomnienie i liczyła się tylko muzyka, która wspaniale broniła się sama. Nawet w pewnym momencie zespół zaczął się naśmiewać i żartować z tych wszystkich ludzi z telefonami w dłoniach, którzy zamiast bawić się, stoją i kręcą kiepskiej jakości filmiki na youtube. Dlatego też u mnie nie ma żadnych zdjęć. Wolałem się bawić no i mój aparat jest żenujący więc nie ma sensu robić zdjęć.

Pattona widziałem już czwarty raz na żywo i jakimś cudem ciągle żałuję, że nie miałem okazji na więcej. Dla mnie jest mistrzem i za każdym razem kiedy mam tylko okazję go zobaczyć z którymkolwiek z jego projektów, nigdy się nie waham. Kupuję bilet i czekam cierpliwie na nasze kolejne spotkanie. Tym bardziej miło mi, że to właśnie ten wpis jest moim czterech setnym. W końcu czy może być coś lepszego na taką okazję niż wyznanie podziwu i miłości?

 

#386 subiektywnie o 4 Krakowskim Festiwalu Komiksowym

krakowski_festiwal_komiksu_2015_1_20150306_1275117472W sobotę do południa wybrałem się do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej na 4 już Krakowski Festiwal Komiksowy. Była to moja pierwsza styczność z tą imprezą i muszę przyznać, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Świetne miejsce, czyli trzypiętrowy budynek Arteteki, ze sporą ilością przestrzeni. Dużo atrakcji oraz tłumy ludzi, które tylko potwierdziły, że warto było wyjść z domu w tą deszczową sobotę.

Na miejscu pojawiłem się jakoś po 11, czyli byłem w sumie od samego początku. Najpierw zwiedziłem cały budynek i zorientowałem się co i gdzie się odbywa. Następnie postanowiłem zwiedzić część targową, gdzie wystawiało się kilka sklepów i wydawnictw. Z racji tego, że raczej wszystko kupuję na bieżąco, to z całej imprezy wyszedłem tylko z dwoma komiksami. Co jak na mnie bardzo skromnie. Przy okazji tak w ramach ciekawostki, pierwszy raz kupiłem jakąś nowość za cenę większą od okładkowej. No ale różnica nie była spora, a Stephen Collins od razu wrysował mi piękną ilustrację z autografem, więc było warto dać te kilka groszy więcej.

Chwilę później udałem się na pierwsze spotkanie autorskie z Jakubem Sytym i Przemysławem Surmą, którzy opowiadali o swojej pracy nad Kubatu. Jest to ich komiks skierowany dla dzieci, a wydany dzięki zajęciu trzeciego miejsca w konkursie im. Janusza Christy. W sumie niczego się nie spodziewałem po tym spotkaniu, a bardzo miło spędziłem czas. Przy okazji dowiedziałem się jak powstaje taki komiks. Miałem również wgląd w  scenariusz i w dużej mierze rozrysowany już drugi album tej serii oraz poznałem historię jak wygląda współpraca z tak wielkim wydawnictwem jak Egmont.

Następne spotkanie z Tomaszem Samojlikiem miałem w planach od samego początku. Co ciekawe, nie przeczytałem jeszcze nic tego autora. Jednak teraz jestem pewien, że przy następnych zakupach zamówię sporo jego tytułów. Ten człowiek mnie po prostu oczarował. Za dnia naukowiec, a po nocach twórca komiksów, książek dla dzieci i wielki popularyzator wiedzy przyrodniczej. Człowiek mówiący z taką pasją o przyrodzie i wszelkich swoich projektach, że to musi się przekładać na świetne książki i komiksy. Do tego opowiadający o swojej pracy w arcyciekawy sposób i bardzo często z humorem. Od spotkania pana Tomasza będę mu bardzo kibicował i wspierał swoim portfelem.

Następnie w planie miałem prelekcję Joachima Tumanowicza pt. New Universe – uniwersum Marvela zamiecione pod dywan, które zapowiadało się bardzo ciekawie. Tylko niestety trafiło mi się miejsce, z którego nie widziałem slajdów będących integralną częścią wykładu. Z tego powodu odpuściłem i poszedłem na spotkanie z Demem. Jego fenomen jest dla mnie dość spora zagadką i tylko niektóre jego komiksy uważam za udane, ale widać jestem w mniejszości. Ilość widowni będąca na spotkaniu z nim była bardzo imponująca. Chyba śmiało można je nazwać najbardziej obleganym z  całego festiwalu. Dobrze więc, że został zaproszony. W końcu to goście przyciągają najwięcej odwiedzających. Ja sam wytrzymałem raptem z 5 minut, ale cała reszta wyglądała na szczęśliwą i w pełni zadowoloną.

Po tym spotkaniu uznałem, że już czas udać się do domu. Może nie zabawiłem długo, ale nawet te kilka godzin pozwoliło mi się świetnie bawić. Cała impreza została bardzo dobrze rozplanowana, ponownie muszę wspomnieć o świetnym wyborze miejsca. N  ie zabrakło też atrakcji dla najmłodszych, którzy może kiedyś będą następnym pokoleniem czytelników naszych ulubionych komiksów. Poza tym była to impreza gdzie każdy z nas spokojnie znalazłby coś interesującego dla siebie. Było miło, zabawnie, czasem pouczająco, a dzięki świetnym cosplayerom każdy mógł poczuć się choć przez chwilę jak superbohater. Na poprzednich edycjach jakoś nie mogłem się pojawić, ale od teraz będę już specjalnie rezerwował czas na tą imprezę. Oby tylko odbywała się regularnie w jakichś przybliżonych terminach.

#343 Lost Souls Alley – czyli jak cykor przeżył koszmar

lostJestem osobą, która raczej nie ogląda horrorów, bo najnormalniej na świecie się na nich po prostu boję. Jako nastolatek mogłem oglądać wiele, jednak z czasem to wszystko zaczęło do mnie wracać – zazwyczaj, gdy jestem sam w nocy na ulicy lub w ciemnej piwnicy i nie są to raczej przyjemne chwile. Teraz boję się nawet grając w Skyrim biegając po jaskiniach, nerwowo wyczekując na coś wyskakującego z za rogu. Macie więc pełen obraz tego jak wielkim cykorem jestem. Jednak mając na uwadze odwiedziny mojego nastoletniego siostrzeńca poszukiwałem dla niego jakiś rozrywek w Krakowie. Przyznam średnio mi z tym szło. Znacznie lepsza okazała się moja konkubina, która natrafiła na Lost Souls Alley umiejscowione na ul. Floriańskiej 6, czyli w samym centrum miasta nieopodal rynku.

Jeśli kiedykolwiek ktoś z was zastanawiał się podczas seansu jakiegoś strasznego filmu dlaczego te durne nastolatki podczas ucieczki przed mordercą zawsze biegną na piętro, zamiast  przez najbliższe drzwi na zewnątrz budynku to tam może poznać odpowiedź. Jeśli ktoś cię goni, to biegniesz jak najdalej od niego, nie ważne gdzie. Ważne aby biec jak najszybciej i to świetnie czuć w tym domu strachu. Niby wchodząc tam miałem świadomość, że nic złego nie może mi się stać, a i tak byłem przerażony i po całej imprezie trzęsły mi się dłonie jak staremu alkoholikowi o poranku. Wchodząc lub wbiegając w popłochu do każdego kolejnego pomieszczenia analizowaliśmy sobie z moim siostrzeńcem co może nas zaraz spotkać. Każdy z pokoi jest tematyczny i nawiązuje do jakiegoś filmu lub innej klasyki strachu, więc dość łatwo jest przewidzieć co nas czeka, a i tak jak coś się pojawiało to krzyczeliśmy ze strachu. Film poniżej wspaniale obrazuje reakcje ludzi na to co ich spotkało i ja zachowywałem się mniej więcej tak samo.

Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem jak przy pomocy dość skromnych środków, ale dzięki świetnym pomysłom można w kontrolowanych warunkach urządzić komuś piekło z życia i doprowadzić do zawału serca. Cała zabawa opiera się na naszych najbardziej podstawowych lękach oraz tym co już dobrze znamy z popkultury. Z jednej strony uczestnik, albo lepiej – ochotnik, boi się tak oklepanych elementów jak sztuczna głowa leżąca gdzieś w rogu, albo nagle spadająca kukła z sufitu. Z drugiej jednak strony jest mnóstwo nawiązań do popkultury z biegnącym za tobą szalonym mordercą włącznie. Jednak najlepszym zagraniem ze strony twórców jest dawanie uczestnikom tylko jednej latarki na całą grupę. To świetnie buduje klimat, zapewne tuszuje wszelkie niedociągnięcia i sprawia, że cała zabawa jest tak dobra. A w większych grupach bardzo współczuję osobie która idzie ostatnia, chyba umarłbym ze strachu na jej miejscu.

Całość można śmiało podsumować jako ciekawą alternatywę na spędzenie wolnego czasu i świetną zabawę dla wszystkich twardzieli, którzy lubią się bać. Wszystko w tym miejscu bardzo dobrze ze sobą współgra i nawet kiczowate zagrania na samym początku mają swój klimat. Potem niestety jest już tylko straszniej, uwierzcie mi na słowo będziecie się bać. Nawet jeśli myślisz, że wiesz czego się spodziewać to i tak nic to nie da. Kiedy staniesz twarzą w twarz ze źródłem strachu nagle jakimś dziwnym trafem człowiek zapomina, że to przecież tylko zabawa i myśli tylko o ucieczce.

PS. Wszystkie materiały pochodzą ze strony Lost Souls Alley oraz ich funpage na FB. Tekst w żaden sposób nie jest sponsorowany. Po prostu uważam, że o dobrych rzeczach należy pisać i polecać dalej.

#303 III Krakowski Festiwal Komiksu 2014

krakPozwolę sobie na sam początek zacytować informację w prost ze źródła:

Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie w ramach Małopolskiego Studia Komiksu oraz Krakowskie Stowarzyszenie Komiksowe zapraszają 5. kwietnia 2014 do Arteteki WBP w Krakowie na III Krakowski Festiwal Komiksu.

Głównym celem Festiwalu jest promocja komiksu jako dziedziny sztuki, integracja twórców i miłośników komiksu oraz poszerzenie wiedzy na temat najciekawszych zjawisk i trendów z obszaru kultury obrazkowej.

Gośćmi tegorocznej edycji będą: Katarzyna Babis, Jakub Dębski, Daniel Grzeszkiewicz, Daniel Gutowski, Michał Rzecznik, Robert Sienicki, Mateusz Skutnik, Dominik Szcześniak, Bartosz Sztybor. Podczas trwania imprezy odbędzie się krakowska premiera komiksu „Miasto z widokiem”, której gośćmi będą: Jakub Babczyński, Paweł Garwol, Tomasz Kleszcz.

Odwiedzających festiwal gości witać będzie Simeon Genew – artysta grafik, malujący na żywo komiksowe obrazy na płótnie.

Na miłośników komiksu czekać będzie także wystawa grafik Daniela Grzeszkiewicza. Nowością w programie festiwalu jest konferencja dotycząca obecności komiksu w bibliotekach, podczas której głos zabiorą przedstawiciele wydawnictw komiksowych oraz środowisko bibliotekarskie. Przygotowane zostały również atrakcje dla najmłodszych fanów kolorowych obrazków: na specjalnych warsztatach pod okiem Rafała Szłapy dzieci nauczą się jak stworzyć własny komiks. Tradycją każdej edycji festiwalu jest bitwa komiksowa, czyli pojedynki na pisaki, podczas których komiksowi artyści zmierzą się z tematami zadanymi prze publiczność na temat zadany przez publiczność. Jak co roku przez cały dzień trwać będzie giełda komiksowa, strefa gdzie ciekawe pozycje znajdzie dla siebie nie tylko wytrawny kolekcjoner ale również każdy amator komiksów.

Program

11:30 (I piętro) Oficjalne otwarcie festiwalu.

11:45 (II piętro) Otwarcie wystawy prac Daniela Grzeszkiewicza.

12:00 – 13:30 (I piętro) Konferencja dot. obecności komiksu w bibliotekach. Analiza procedur zakupu komiksów do zbiorów. Gośćmi spotkania będą: Wojtek Szot (Wydawnictwo Komiksowe, Sklep komiksowy Gildia.pl), Szymon Holcman (Kultura Gniewu), oraz bibliotekarze z krakowskich bibliotek.

Prowadzenie: Michał Jankowski, Artur Wabik.

12:00 – 13:30 (II piętro) Spotkanie z Bartoszem Sztyborem i Dominikiem Szczęśniakiem.

13:30 – 15:00 (I piętro) Krakowska premiera komiksu „Miasto z Widokiem”. Gośćmi spotkania będą: Tomasz Kleszcz, Paweł Garwol, Jakub Babczyński.

Prowadzenie: Artur Wabik.

13:30 – 15:00 (II piętro) Warsztaty dla dzieci.

Prowadzenie: Rafal Szlapa.

15:00 – 16:30 (I piętro) Spotkanie z Jakubem DEM Dębski.

Prowadzenie: Jędrzej Chojnacki.

15:00 – 16:30 (II piętro) Spotkanie z Danielem Gutowskim i Michałem Rzecznikiem. Prowadzenie: Rafał Stanowski.

16:30 – 18:00 (I piętro) Spotkanie z Katarzyną Babis i Danielem Grzeszkiewiczem. Prowadzenie: Andrea Sierra.

16:30 – 18:00 (II piętro) Spotkanie z Robertem Sienickim. 10-lecie pracy twórczej

18:00 – 19:30 (I piętro) Spotkanie z Mateuszem Skutnikiem.

Prowadzenie: Artur Wabik.

20:00 – 22:00 (I piętro) Bitwa komiksowa.

Po wszystkich atrakcjach dnia AFTER PARTY.

Cholera muszę powiedzieć, że cały program bardzo mi się podoba. Na samą myśl o spotkaniu z Mateuszem Skutnikiem, który w moim mniemaniu jest niezwykle utalentowanym i zdyscyplinowanym twórcą, bardzo mi przykro, że mnie nie będzie. Z kolei, gdy przypomnę sobie galę rozdania nagród na MFKiG w Łodzi w 2009 roku to smutno mi na myśl, że ominie mnie spotkanie z Bartoszem Sztyborem. Jednak to co mnie bardzo zastanawia, to jedna wielka medialna cisza odnośnie tego wydarzenia? Do samej imprezy zostały dwa tygodnie, a tutaj kompletna cisza! Na żadnym z czołowych portali zajmujących się komiksem nie znalazłem ani jednej notki. Na facebooku cisza. Jedyną informację jaką znalazłem to na stronie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie oraz na stronie Zinola. Prędzej miałem informację o tym wydarzeniu od znajomego w tajemnicy, niż gdziekolwiek o niej napisali i to jest smutne. Mam nadzieję że info się jeszcze mocno rozniesie i frekwencja będzie duża. Ja sam niestety się nie pojawię, nad czym ubolewam niezmiernie. Jednak w tym terminie ma urodziny mój serdeczny i wieloletni przyjaciel i muszę być w innym miejscu. Może w przyszłym roku się uda.