Archiwum

Posts Tagged ‘Iron Man’

#397 Avengers: Czas Ultrona, reż. i scen. Joss Whedon,

7681633.3W końcu po wielu miesiącach reklam, przecieków z planu i informacji ile zdążyło już zarobić, najnowsze widowisko Marvela i Disney’a dotarło także i do naszego kraju. Ja mając w pamięci jak dobrze bawiłem się na pierwszej części, tym razem wybrałem się w towarzystwie kilku znajomych do IMAX, aby podziwiać ponoć najbardziej dopracowaną wersję filmu.

Wszystko rozpoczyna się sceną ataku pełną eksplozji, ujęć w zwolnionym tempie i klimatem przypominającym filmy o Bondzie (scena, w której nasza ekipa wpada do siedziby Hydry na gościnny występ). Wszystko po to, aby odzyskać od nich berło Lokiego z poprzedniej części. Jest to potężny artefakt, którego potęgę ludzie nie do końca rozumieją. Nasi dzielni bohaterowie oczywiście wychodzą zwycięską ręką z tego zadania. Jednak zanim Thor odda ten przedmiot do swojego świata, postanawia zostać jeszcze trzy dni ze swoimi przyjaciółmi i świętować zwycięstwo. Te kilka dni postanawia wykorzystać Tony Stark, aby zbadać tajemniczy przedmiot, a potem na jego podstawie stworzyć sztuczną inteligencję mającą za zadanie strzec całej Ziemi przed wszelkim złem. Równocześnie nakłania do współpracy nad tym projektem w tajemnicy Bruca Bannera dzięki czemu ich praca zostaje zakończona sukcesem. Potem kłopoty dopiero nadchodzą.

Mógłbym się przyczepić do kilku rzeczy, jak choćby kompletnej nonszalancji w zachowaniu Starka i braku jakiejkolwiek większej reakcji ze strony jego towarzyszy. Przecież doprowadził prawie dwa razy do zagłady całej planety, a już po pierwszym razie powinni go zastrzelić, albo chociaż umieścić w jakimś dole w ziemi i tylko zrzucać co jakiś czas jedzenie. Jednak z drugiej strony po co mam się pastwić nad filmem, który zapewnił mi ponad dwie godziny świetnej zabawy? Naprawdę miło się zaskoczyłem jak wiele razy szczerze się uśmiałem. Ten film sprawia wrażenie jakby został stworzony tylko po to, aby główni bohaterowie mogli co chwilę rzucać świetnymi one-linerami i naprzemiennie przeplatać to z epickimi (nienawidzę tego określenia w tym kontekście, ale one właśnie takie są) scenami pełnymi akcji i eksplozji. Dodatkowo twórcy wreszcie pokazali, że mają jakiś pomysł na postacie Black Widow oraz Hawkeye’a. Przecież w poprzedniej części byli oni typowymi zapchaj dziurami z których wszyscy się śmiali. Teraz ona jest interesującą, dramatyczną osobą poszukującą miłości i pełniącą bardzo ważną rolę katalizatora złości w drużynie. Odnośnie Hawkeye’a okazało się, że potrafi wszystkich poskładać do kupy i zmotywować wtedy, kiedy potrzebują tego najbardziej. Poza tym to normalny facet z kilkoma skrzętnie skrywanymi tajemnicami. Dzięki temu cała ekipa tylko zyskała na wartości.

Poza całą tą frajdą, którą otrzymuje widz podczas seansu dodatkowo jest to ważny film dla każdego fana uniwersum, ponieważ zamyka on tzw. drugą fazę w skład której bezpośrednio wchodziły: Iron Man 3, Thor: Mroczny świat, Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz oraz Strażnicy Galaktyki, a dołączy jeszcze Ant-Man w najbliższe wakacje. W związku z tym otrzymujemy kilka nowych postaci z czego Wanda Maximoff i jej brat Pietro są naprawdę świetni. Pełni humoru, troszczący się nawzajem o siebie i świetnie współpracujący razem. Dochodzi również do końca Avengers w aktualnym składzie i na ich miejsce powstaje nowa drużyna. Przy czym naprawdę sensownie i naturalnie do tego dochodzi.

Jakby się tak zastanowić, to w całości przeszkadza mi tylko postać przeciwnika. Nawet nie chodzi mi o to, że Ultron jest trochę taki jednowymiarowy i bezpłciowy. Dzięki temu koleś ma czysto określony cel, który stara się zrealizować i chwała mu za to. Mi bardziej nie pasuje to, że dla mnie znacznie gorszy od niego jest zadufany w sobie dupek z kompleksem boga w postaci Tonego Starka. Postać która autentycznie mnie denerwowała w tym filmie, a reszta drużyny powinna mu nakopać za to co zrobił.

Mimo wszystko jest to świetne kino rozrywkowe. Może poziomem nedrostwa i dziecięcej radochy nie dorównał Guardians of The Galaxy ale i tak jest dobrze. Faktem jest, że Avengers: Czas Ultrona to kawał świetnego popkulturowego kina na które warto wybrać się do kina. Może niekoniecznie do IMAX, gdzie co prawda wszystko jest 3d i takie tam, ale o całym efekcie zapomina się po 20 minutach, a szkoda przepłacać za bilety. Poza tym ja nie lubię dodatkowych okularów na twarzy.

#375 slevebucks i jego Starbuck pojekt

Slevebucks wymyślił sobie i tworzy od 2014 roku całkiem oryginalny projekt. Mianowicie za każdym razem kiedy już wypije swoją porcję kawy ze znanej sieci. Przyozdabia kubek zazwyczaj znaną postacią z popkultury. Jak dobrze mu to wychodzi możecie się przekonać na jego kontach na instagramie, tumblr lub w galerii poniżej gdzie prezentuje te, które mi spodobały się najbardziej. Myślicie, że wpisy takiego rodzaju to dobry pomysł? Chcielibyście takich więcej?

holmes iron man tumblr_nfiy7kAQIQ1tugosro1_r1_1280 tumblr_nfjy3eIEFd1tugosro1_r1_1280 tumblr_ng512kKNz71tugosro1_r1_1280 tumblr_nghzkfwZQP1tugosro1_r1_1280 tumblr_ngt3km5xAX1tugosro1_r1_1280 tumblr_nh7q9468zi1tugosro1_r1_1280 tumblr_nhw3jnJHY51tugosro1_1280 tumblr_ni75m7TPcz1tugosro1_1280 voldemort ww

#301 warto zwrócić uwagę na… #9

TW#1Mam jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że o każdym sukcesie rodaków odniesionym poza granicami naszego kraju powinno się pisać i mówić głośno. W szczególności jeśli chodzi o kulturę, a komiks w szczególności. W końcu u nas to dziedzina dość niszowa, więc taki sukces cieszy jeszcze bardziej. Dlatego nie może być ważniejszej premiery w tym tygodniu niż The Witcher #1. Co prawda nie jest to komiks stworzony przez któregokolwiek z naszych rodzimych twórców, ale na motywach dobra narodowego, mowa oczywiście o Wiedźminie. Co poniektórzy mieli już okazję przeczytać pierwszy numer i bardzo go chwalą.

Drugą z kolei premierą, na którą osobiście czekam najbardziej, jest Animal Man #29  wydawany przez DC Comics. Jest to finisz runu pisanego przez Jeffa Lemire i jestem bardzo ciekaw jak sobie poradzi z zakończeniem historii. Seria ta miała co prawda swoje lepsze i gorsze momenty, jednak ogólnie jest to bardzo przyjemny tytuł, więc tym bardziej byłoby szkoda gdyby w zakończeniu scenarzysta poszedł na łatwiznę. Pozostając jeszcze na chwilę przy tym wydawnictwie, to warto również zwrócić uwagę na zeszyt Harley Quinn #4,HQ04 w którym poznamy jej nowych sąsiadów. Niby nic niezwykłego, lecz wszystko wskazuje na to, że będą oni na tyle szaleni, że sama główna bohaterka ma przy nich wyglądać jak przeciętniak. Na sam koniec polecam trochę grubszą lekturę w postaci Green Arrow TPB Vol. 04 The Kill Machine. Jest to tom zbierający numery od 17–24, czyli dokładnie te w których scenariusz rozpoczął pisać już dziś wspominany Lemire, dzięki czemu podniósł się poziom tej serii.

Marvel z kolei znowu nie zaskakuje i serwuje kolejną porcję jedynek. Dzięki temu w ręce czytelników trafi All New Ghost Rider #1, którego zapowiedź brzmi lekko jakby była do kolejnej części „2 fast 2 furious”. Co ciekawe główny bohater tym razem przesiadł się na cztery kółka, a cała fabuła ma skupić się na jego walce z groźnym gangiem. [UWAGA! Marvel w ostatniej chwili opóźnił wydanie Ghost Ridera o tydzień] Nowy początek otrzyma również DD-1Daredevil #1, którego tworzyć będą Mark Waid oraz Chris Samnee. Czyli dokładnie te same osoby, które były odpowiedzialne za bardzo dobrze przyjętego przez czytelników oraz krytyków poprzedniego runu. Z racji tego, że to moja ulubiona postać to biorę w ciemno. Jednak Marvel nie tylko nowymi seriami stoi i dzięki temu do rąk czytelników trafi również Iron Man #23, gdzie rozpocznie się nowy wątek pt. „Rings of the Mandarians”. Będzie to powrót Malekitha, który ma dość sporych rozmiarów problem ze wszystkimi ludźmi, a w szczególności z jednym zwykle latającym w metalowej zbroi. Ci z was, którzy preferują wydania zbiorcze powinni zwrócić uwagę na Young Avengers TPB Vol. 03 Mic Drop Edge Time And Space, gdzie zostało zapowiedziane wiele dramatów i pocałunków.

Jednak największą uwagę skupiło u mnie Image Comics ze swoją ofertą. Na przystawkę wezmę Zero #6, czyli kontynuację przygód najlepszego tajnego agenta, który niedawno zorientował się, że tak naprawdę to pracuje dla tych złych. W związku z tym postanowił zniszczyć cały wszechświat, aby mógł powstać w jego miejsce lepszy. Na pierwsze danie skusiłbym się naGhosted #8 Sex Criminals #5, w którym Jon i Suzie docierają do momentu swojego związku gdzie znika pierwsze zauroczenie, a pojawia się proza życia codziennego. Czy uda im się to przetrwać? Jeszcze nie wiem, ale na pewno to sprawdzę. Na danie drugie zaserwuję sobie Lazarus #7, bo to  dobra seria i tyle. Z ciekawą fabułą i przygnębiającym klimatem, czyli to co lubię. Na sam koniec, jako ten ostatni listek mięty wybieram Ghosted #8, w który kontynuuje wątek wyprawy Jacksona T. Wintersa i jego współpracowników do Meksykańskiej dżungli i ich spotkania z Brotherhood of the Closed Book. Jak zawsze w przypadku tej serii liczę na porządną rozrywkę.

Dla tych co od razu lubią otrzymać całą historię, Image przygotował nie lada prezent w postaci Saga TP Vol 3. Jest to wydanie zbierające numery #13 – 18, które głównie koncentrują się na wyprawie głównych postaci na spotkanie z bohaterem ich młodości, dzięki któremu są teraz razem. Tom dość spokojny i sielankowy, jednak znalazło się w nim miejsce dla kilku dość poważnych i dramatycznych wydarzeń. Gorąco polecam.

#220 Iron Man 3, reż: Shane Black, scen: Drew Pearce oraz Shane Black

plakatTrzecia część przygód Iron Mana to bez wątpienia jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku i już okazał się wielkim komercyjnym sukcesem. W sumie nie ma się czemu dziwić. Powstał na podstawie bardzo znanej marki, miał wielką kampanie reklamową, więc poza geekami i zwykli ludzie pójdą z ciekawości do kina sprawdzić o co właściwie jest tyle szumu.

Z wiadomości jakie były dostępne przed premierą filmu, można było wywnioskować, iż będzie to przyjemne kino w sam raz na ciepły letni wieczór. Ciekawa fabuła opowiadająca o odwiecznej walce jedynego sprawiedliwego z przeciwnikiem tak złym i szalonym, że aż strach o nim myśleć. Główny bohater to ironiczny, bezczelny milioner, który posiada niezwykłą charyzmę i tym od razu zjednuje sobie widzów. W dodatku grany przez wspaniałego Roberta Downey Jr, który wygląda jakby to Iron Man był wzorowany na nim, a nie odwrotnie. W sumie gdyby się tak dokładniej przyjrzeć, cała obsada to sami dobrzy aktorzy świetnie dobrani do swoich ról. Dodając do tego wspaniałą oprawę wizualną otrzymujemy gotowy przepis na dobre kino rozrywkowe.

Uprzedzam lojalnie iż akapit poniżej może zawierać drobne spoilery więc czytacie na własne ryzyko. Nic konkretnego tam nie ma, ale ktoś może się zezłościć. Znajduje się tam również całe moje narzekanie i czepianie się szczegółów, więc można tu wrócić po projekcji i sprawdzić ile z tego jest prawdą.

Najpierw była część pierwsza przygód Iron Mana, która bezspornie była świetna pod każdym względem i zapoczątkowała modę na Tonego. Następnie z każdą kolejną częścią było już coraz gorzej, bo w sumie ile można oglądać ciągle te same przygody kolesia, który już nie bawi tak jak kiedyś? Swoją drogą poziom żartów z każdą kolejną częścią był coraz gorszy i naprawdę nie rozumiem z czego śmiali się ludzie w kinie na trzeciej części. Przepraszam ale nie śmieszą mnie gagi, gdzie główny bohater dostaje w twarz swoją własną maską podczas ubierania kostiumu. Następnym poziomem takiego humoru zapewne będzie gdy dostanie w krocze swymi metalowymi slipami. Przeszkadza mi również głupota serwowana przez scenarzystów. Ja rozumiem, że jest to na podstawie komiksów i w ramach konwencji. Jednak nie lubię jak robi się ze mnie idiotę. W jednej scenie Iron Man czeka, aż przyleci do niego jego kostium przechowywany w przydomowej szopie. Jednak problem jest taki, że drzwi szopy są zamknięte na kłódkę, a oknem zbroja wylecieć nie może bo szanuje prawo do własności jej właściciela i zarazem znajomego Starka. Gdy ów znajomy otwiera w końcu drzwi i tym samym wypuszcza zbroję, to 3 sekundy później już nie przeszkadza zbroi wlecieć przez okna do pomieszczenia złoczyńców, gdzie przetrzymywany jest główny bohater. Swoją drogą dlaczego Stark przez pół filmu naprawia jedną zbroję, skoro w piwnicy posiada ich tak z 30 na oko i dopiero pod koniec filmu sobie o nich przypomina? Z kolei wrogowie Iron Mana potrafią rozgrzać swe ciała do temperatury topiącej żelazo, ale koszule, które mają na sobie dalej są piękne i nienaruszone, tak samo jak włosy na ich głowach! Można takich głupot wymieniać więcej, które pięknie wszystkie widać w scenie finałowej, która swoją drogą jest przewidywalna do bólu.

Iron-Man-3-The-Mandarin-Wallpaper

Jednak z drugiej strony nie jest tak do końca źle. Co prawda przez drugą połowę nudziłem się i wolałem się zająć wynajdywaniem kolejnych nieścisłości, to jednak muszę przyznać – film jest zrealizowany świetnie. Całość robi naprawdę dobre wrażenie, wybuchów jest sporo, akcja widowiskowa i nawet 3D ładne. Chodź z drugiej strony nie jest jakieś rewolucyjne i gdyby go nie było to film na niczym by nie ucierpiał. Więc złości mnie trochę brak seansów w 2D i zmuszanie mnie do kupowania droższych biletów. Plusem jest również całkiem sprawnie poprowadzona fabuła, która jakby tak przymknąć oko na to co wymieniłem powyżej to jest nawet ok.

Zdaję sobie sprawę, że w głównej mierze czepiam się szczegółów, ale to one odbierają mi przyjemność z oglądania filmu. Nie uważam też, że ten film jest jakąś straszną porażką. Jego nawet do pewnego momentu ogląda się całkiem przyjemnie, jednak potem mnie znudził przez co w ogólnym rozrachunku jawi mi się jako film średni. Nic wspaniałego, jak starają się nam wmówić wszyscy spece od reklamy.

iron-man-3-03

#140 Avengers reż. Joss Whedon scen. Zak Penn, Stan Lee, Jack Kirby, Joss Whedon

Avengers miał być takim mega epic filmem w kategorii filmów komiksowych. Jest zwieńczeniem wielkiej drogi jaką przeszło Marvel Studio budując poprzednimi filmami uniwersum dla opowieści o powstaniu Mścicieli. Oddziału do szybkiego reagowania w przypadkach, kiedy normalne metody i ludzie nie są już w stanie nic zdziałać. W skład oddziału wchodzi Iron Mam, Kapitan Ameryka, Hulk, Hawkeye, Thor i Black Widow. Każdy z nich jest potencjalnie niebezpieczny, trudny do kontrolowania i nieodpowiedzialny, ale Nick Fury dowódca S.H.I.L.D., największej organizacji wywiadowczej na świecie wierzy w pomysł stworzenia super oddziału i wbrew swoim przełożonym wprowadza go w czyn w obliczu ataku najeźdźców z innej planety.
Sam film zbiera od wszystkich poprzednich filmowych adaptacji trykociarzy z Marvela to co najlepsze, mnoży przez budżet i robi wszytko lepiej niż poprzednio. Mamy więc Iron Mana rzucającego co chwilę świetnymi one linerami i dzięki temu jest najciekawszym bohaterem  całego filmu. Oczywiście tylko dopóki nie nastąpiła finałowa walka z armią Lokiego z innego świata. Wtedy gwiazdą filmu niepostrzeżenie objawia się Hulk ze swoim zamiłowaniem do SMASH. Dodatkowo jest sporo akcji w komiksowych klimatach, co chwilę mruganie oka przez twórców do komiksiarzy i pełno odwołań do poprzednich filmów. Pojawia się również nieodłączny 90-letni super dziadek Stan Lee w małej mini roli. Co w filmach Marvela jest już nieodłącznym elementem.  Wszystko to jednak nie przeszkadza w odbiorze filmu dla widzów nie zaznajomionych z poprzednimi częściami lub komiksami.
Nie podoba mi się za to w filmie Howkeye, który szczerze mówiąc nie wiem po co jest. Jeśli miałby chociaż jakieś sensowne zastosowanie jak np. w komiksowej serii Marka Millara The Ultimates vol. 1 gdzie był w drużynie do stopowania furii Hulka po akcji, ale nie. W filmie jest totalnie bezużyteczny. W sumie tak samo jak Black Widow, której najważniejsze zadanie na ekranie to chyba tylko ładnie wyglądać. Co zresztą i tak słabo jej wychodzi bo Cobie Smulders w roli agentki Marii Hill moim zdaniem sprawdza się w tej roli znacznie lepiej. Bezużyteczność tej bohaterki najlepiej widać w końcowej scenie walki gdzie nasi bohaterowie walczą z armią najeźdźców. Thor wali we wszystko piorunami, Iron Man pociska laserami we wszytko co się rusza, Hulk jest w swoim żywiole. Nawet Capitan Ameryka swoją tarczą i Hawkeye coś robią, a nasza bohaterka strzela z dwóch glocków. Równie dobrze mogłaby w tym czasie parzyć kawę. Dodatkowo końcowa akcja Iron Mana, która w zamyśle miała być chyba dramatyczna i trzymająca w napięciu, a tak naprawdę jest słaba i przewidywalna do bólu.Te kilka rzeczy i jeszcze parę innych sprawia, że mam trochę mieszane uczucia co do filmu.
Byłe, zobaczyłem i mam problem. To najlepiej odzwierciedla moje odczucia po seansie. Z jednej strony bawiłem się dobrze. Dwie i pół godziny minęło szybko, uśmiałem się szczerze w kilku momentach i niby wszystko ok. Jednak z drugiej strony odczuwam, że film jest mocno przereklamowany i daleko mu do pierwszej części Iron Mana, która moim zdaniem była świetna. Trochę czuje, że poszedłem do kina bo wszech ogarniająca reklama i nagonka na ten tytuł mnie do tego namówiła, a to już nie jest fajne. W mojej ocenie takie mocne 6/10 bo czuję się wykorzystany i troszkę oszukany przez twórców filmu i momentami jest dość głupi.