Archiwum

Archive for the ‘gry’ Category

#402 The Last of US

TheLastOfUsTitleNa samym początku chciałbym się do czegoś przyznać. Ja jestem taki człek, któremu nie śpieszy się, aby zagrać w jakąś grę. Nie kupuję preorderów, ani w dniu premiery. Raczej w jakiś paczkach i przy okazji wszelkich przecen czy wyprzedaży. Jest to głównie spowodowane rosnącą „kupką wstydu”, brakiem czasu na granie i mniejszą niż kiedyś ochotą na spędzanie swojego czasu w ten sposób. Dzięki temu nie wydaję sporo i zawsze dostaję w pełni wartościowy produkt, już po wszystkich poprawkach.

Z wyżej wymienionych powodów, aby zagrać w The Last of Us musiałem najpierw zachorować i dostać L4 na dwa tygodnie. Dodatkowo pożyczyć od znajomych PS3 z telewizorem. W końcu ja biedny jestem i na dorobku, więc takich luksusów w mieszkaniu nie uświadczysz. Wracając jednak do samej gry, to podchodziłem do niej mając dość wysokie oczekiwania. W końcu nie ma się co dziwić patrząc na jej średnie oceny powyżej 9/10 chociażby na Metacritic i imdb.

Sam tytuł opowiada o twardym facecie po przejściach, który podejmuje się ryzykownego zadania. Mianowicie ma przeprowadzić przez dotknięte i wyniszczone epidemią tereny USA nastoletnią dziewczynkę Ellie. Dziewczynka ta może być kluczem do uratowania świata. Koncepcja już dość mocno ograna, ale ciekawie rozwiązana poprzez zmuszenie gracza do opieki dodatkowo nad kimś, a nie tylko dbania o swój własny tyłek. Dzięki temu sam mocno się zdziwiłem jak szybko i samoistnie związałem się z nastoletnią dziewczynką i jak zaczęło mi autentycznie na niej zależeć. Działo się to dokładnie w tym samym czasie co mojemu bohaterowi. Dodatkowo sprawiało to, że autentycznie chciałem grać więcej i więcej, aby tylko dowiedzieć się co stanie się dalej.

shotgun-threateningNiestety kiedy poznawałem coraz więcej historii przygotowanej przez studio Naughty Dog robiło mi się coraz smutniej. Fabuła skupia się na dojrzałym i kompleksowym przedstawieniu świata po wybuchu epidemii i próbie ukazaniu jak resztka ocalałych ludzi próbuje sobie radzić w tak trudnych warunkach. Na początku myślałem, że głównym zagrożeniem, dla pary bohaterów, będą zainfekowani ludzie mający na głowach, a potem na całym ciele coś wyglądającego na jakąś dziwną odmianę grzyba. Zarażeni stawali się ślepi, ale bardziej wrażliwi na słuch i niezwykle agresywni. Walka z nimi to głównie skradanie i zastawianie pułapek. Jednak szybko się okazało, że to tylko wstęp do znacznie groźniejszego zagrożenia jakim są ludzie pragnący przetrwać za każdą cenę. Nie liczący się z niczym i nikim, którzy są zdolni do najstraszniejszych zachowań tylko po to, aby przeżyć kolejny dzień. Co ciekawe zauważyłem, że twórcy w roli oprawców głównie prezentowali samych mężczyzn. Jakoś łatwo mi uwierzyć w taki obrót spraw.

Cała historia została w mistrzowski sposób opowiedziana. Czerpiąc pełnymi garściami z filmu. Korytarzowa konstrukcja całej gry, dała twórcom bardzo ciekawe narzędzie do budowania i sterowania nastrojem gracza. Dzięki temu jest to pierwsza gra od dawna, która wzbudziła we mnie jakieś uczucia poza frustracją i znudzeniem. Czasem się bałem, czy to o towarzyszkę, czy z powodu zbliżającego się zagrożenia. Innym razem było mi tak po prostu smutno. Moim zdaniem mistrzostwem jest scena z żyrafami. Najpierw wzbudziła we mnie lęk i ekscytację, gdyż Ellie biegnie gdzieś szaleńczo przed siebie, nie czekając na mnie. Jednak chwilkę później gdy widzimy biegające swobodnie dzikie zwierzęta na wolności robi się tak błogo, a całość jest po prostu piękna. I chociaż wiem, że to tylko chwilowy przystanek i odpoczynek przed zbliżającym się niebezpieczeństwem, to chciałem aby trwał dłużej. Naprawdę nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem podobną rzecz w jakimś filmie lub grze, która zrobiłaby na mnie tak wielkie wrażenie. Po prostu genialna scena.

Jednak żeby nie było tak pięknie jest też kilka rzeczy które mnie denerwowały. Czasem ta gra była dla mnie po prostu bardzo trudna. Nie mam nic przeciwko wymagającym grom, ale ta wydaje mi się po prostu momentami źle zbalansowana przez co musiałem niektóre fragmenty powtarzać po kilka razy do znużenia. Co było dodatkową przeszkodą dla mnie, jako osoby nieprzyzwyczajonej do grania na padzie. Celowanie kontrolerem nie jest wtedy takie łatwe. Tak samo denerwowało mnie gdy ja swoją postacią skradałem się i kucając podkradałem do wroga od tyłu, aby tylko mnie nie zauważył, a Ellie w tym czasie biegała koło mnie sterowana błędnie przez grę . Wyglądało to dość komicznie, przez co psuło cały klimat danego fragmentu. Jednak najbardziej frustrujący okazał się sam koniec całej przygody, kiedy to nasi bohaterowie osobno przedzierają się przez wrogie miasteczko w zamieci śnieżnej. Już pomijam momentami kosmiczny poziom trudności, najbardziej denerwująca była dla mnie jednak orientacja w terenie. Rozumiem, że o to chodziło, w końcu byłem w ekstremalnych warunkach pogodowych i w ten sposób był budowany cały klimat. Jednak dla mnie scena ta była po prostu za długa i przez to nudna.

2lwt27aNa samym początku podchodząc do tego tytułu pomyślałem sobie ile to już razy widziałem lub czytałem podobne historie i doszedłem do wniosku, że za bardzo nic w tym temacie nie może mnie zaskoczyć. I pomijając kilka momentów śmiało mogę powiedzieć, że nic nowego nie zobaczyłem. Natomiast z drugiej strony forma w jakiej całość została zaprezentowana zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Filmowość całej opowieści, świetna oprawa graficzna z niesamowitym oświetleniem i naprawdę pięknym światem oraz świetna historia sprawiły, że od konsoli nie mogłem się oderwać. Cały czas miałem wielką ochotę brnąć dalej pomimo wszelkich przeciwności. Dokładnie tak samo jak główni bohaterowie czułem radość, smutek nadzieję i strach. Może nie jest to tytuł idealny jak niektórzy by chcieli, ale bez wątpienia ścisła czołówka, gra którą każdy z graczy powinien kiedyś poznać.

#391 – rozdaje klucze do Heroes of the Storm

heroes-of-the-storm-logo-1920x1080Dziś w sumie będzie krótko, ale konkretnie. Mam do rozdania cztery klucze do bety Heroes of the Storm. Co to za gra, chyba nie muszę nikomu mówić, ale dla nie zorientowanych. To odpowiedź Blizzarda na bardzo popularny od jakiegoś czasu gatunek gier MOBA, czyli coś w stylu League of Legends lub DOTA2. Od siebie dodam, warto. Mecze trwają zazwyczaj ok 15 min, więc zawsze znajdzie się chwila na partię. Postacie są dobrze zbalansowane i na tyle różne, że każdy znajdzie odpowiednią dla siebie. Natomiast ciekawą nowością są same areny. Mianowicie na każdej z nich znajduje się coś na kształt potężnego bosa, którego przejęcie potrafi mocno przeważyć szalę zwycięstwa.

Jednak nic za darmo. Jeśli chcecie otrzymać klucz musicie mnie w dowolny sposób przekonać, że mam go dać właśnie wam. Możecie pisać na adres coszbeczki@gmail.com do soboty 4 kwietnia. W niedzielę roześlę klucze do właścicieli najciekawszych maili.

#360 – czy Skyrim może prowadzić go głębszych refleksji?

Od jakiegoś czasu znowu naszła mnie ochota, aby grać w Skyrim i tak jakoś po kilka godzin w tygodniu spędzam na zwiedzaniu mroźnej krainy. Z racji osiągnięcia przez moją postać już 57 poziomu rozwoju to jestem w momencie gry kiedy żadne z zadań nie jest dla mnie wyzwaniem. Po prostu zaznaczam najbliższego questa na mapie,  realizuje je i tak oto mozolnie zmniejsza się lista misji do wykonania. Z racji tego wdarło się trochę nudy w te moje posiedzenia. Jednak z drugiej strony mogę się spokojnie poświęcić tylko poznawaniu wszelkich historii jakie kryje ta gra w sobie. Co samo w sobie w pełni mi wystarcza.

Właśnie w trakcie takiego jednego zadania – Chwała Sithisowi! realizowanego dla Mrocznego Bractwa przytrafiło mi się coś ciekawego. Sama misja polegała na zabiciu cesarza imperium Titusa Mede II. Trzeba najpierw dotrzeć na statek na którym on przebywa, a następnie przy pomocy wszelkiego typu oręża utorować sobie drogę po trupach do celu. I tutaj spotkało mnie spore zaskoczenie. Mianowicie w chwili kiedy moja postać stanęła przed cesarzem, ten spokojnie mnie przywitał i oznajmił że mnie oczekiwał. Spytałem jak to możliwe i w odpowiedzi usłyszałem coś w stylu: to normalne w życiu każdego władcy, że prędzej czy później zjawia się ktoś twego pokroju i robi swoje. Śmierć z ręki zabójcy jest jakby wpisana w bycie władcą. Potem poprosił mnie o ostatnią rzecz przed śmiercią, abym zabił osobę która zleciła jego zabójstwo i spokojnie czekał na swój koniec.

2014-11-19_00003Niby quest jak każdy inny, a ja nie mogę o nim przestać myśleć od kilku dni. Grałem w przeróżne gry w swoim życiu. Przy pierwszym Postal’u  spędziłem mnóstwo godzin. Zabiłem miliony wirtualnych istnień, a czasem nawet niszczyłem całe światy. Jednak to dopiero śmierć Titusa Mede II wzbudziła we mnie smutek i autentycznie było mi go żal. Nawet mam takie dziwne przeświadczenie, że jeśli tylko dłużej mielibyśmy możliwość porozmawiać, to zostalibyśmy kumplami. Niby Skyrim to RPG, które ma wiele możliwych dróg aby osiągnąć cel, a w tym przypadku wyjście było tylko jedno. Co prawda mogłem odejść, ale wtedy nie miałbym zaliczonej misji, a z racji tego, że marzy mi się 100% w tej grze to taka opcja nie wchodziła w rachubę.

Zdarzenie to, w mojej ocenie jest było mistrzowsko zaplanowane i wykonane. Dzięki takim momentom gry mogą zapewniać takie same odczucia jak film lub książka i prowadzić do jakiejś głębszej refleksji. Ja zacząłem się zastanawiać nad swoim postępowaniem w wirtualnym świecie i w ciągu tych kilku chwil na tyle mocno zżyć się z wirtualną postać, aby potem jej żałować. Jednak z drugiej strony odkryłem, że wirtualne osiągnięcia są dla mnie ważniejsze niż życie jakiegoś NPC’a co chyba niezbyt dobrze o mnie świadczy i dobitnie pokazuje na czym świat graczy stoi tak naprawdę. Cieszy mnie jednak to w jak prosty sposób rzecz przeznaczona wyłącznie do rozrywki zmusiła mnie do głębszych odczuć i refleksji. Do takiej rozrywki zawsze dążyłem.

#354 Cliker Heroes. W poszukiwaniu sensu.

Kładąc się wieczorem do łóżka miałem mocne postanowienie, aby nadchodzący dzień spędzić jakoś bardziej produktywnie. Co prawda zdawałem sobie sprawę z tego, że to sobota więc jakoś pracować nie miałem zamiaru. Jednak nie chciałem go też całego spędzić durnie klikając w kolejne zakładki w przeglądarce. Jednak ten mój misterny plan po części spalił na panewce z powodu jednej, bezsensownej gry Clicker Heroes.

Cała zabawa polega na absurdalnym klikaniu w potwory, które umierając dają monety za, które odblokowujemy kolejne bonusy do naszego herosa. Jednak, co ciekawe, po wykupieniu sobie towarzysza podróży, klikanie staje się zbędne, bo robią to za nas nasi kamraci. Wszystko odbywa się automatycznie, dzięki czemu wystarczy zajrzeć np. co godzinkę do gry, aby rozdysponować nagromadzoną walutę na kolejne wspaniałe ulepszenia i przejść na kilka poziomów dalej co skutkuje większymi wypłatami.

Nie mam pretensji do siebie, bo w ramach eksperymentu, świadomie marnowałem czas na tą pozycję. Byłem po prostu ciekaw czy dalej coś się zmienia? Może pojawia się jakieś wyzwanie? Po prawie 14 godzinach wszelkie moje wątpliwości zostały rozwiane. Mianowicie nie zmienia się nic. Nie da się zginąć, więc kompletnie nie trzeba się przejmować tym, że gra leci sobie w tle i w sumie sama się przechodzi. My w tym czasie możemy obejrzeć film, pójść na spacer lub zrobić na cokolwiek mamy ochotę. Są jakieś osiągnięcia, ale one co prawda, prędzej czy później nabijają się same. Jedynym, niby wyzwaniem jest co pięć poziomów walka z bossem. Mamy na jego pokonanie tylko 30 sekund. Jednak w rzeczywistości nic to nie zmienia. Jak już wspomniałem i tak nie da się tutaj zginąć. Więc jeśli nie uda się nam go pokonać, po prostu zaczynamy walkę z nim od nowa i tak aż do znudzenia.

Wszystko to skłoniło mnie do chwili zadumy i zacząłem się zastanawiać, po co w ogóle coś takiego powstaje. Przecież ktoś musiał poświęcić na to swój czas, który z pewnością mógł wykorzystać znacznie lepiej. Po co komu gra która przechodzi się sama? Zdaję sobie sprawę, ze wiele wychodzących gier aktualnie również ma ten sam problem, ale tam jest przynajmniej jakaś fabuła. Wtedy można taki produkt potraktować jako pewną formę interaktywnego filmu. Tutaj z kolei nie ma nic poza wyskakującymi cyferkami. W pewnym momencie pomyślałem, że może ta strona ma w jakiś sposób zarabiać na siebie. Więc wyłączyłem na niej blokowanie reklam. Lecz ku mojemu zdziwieniu żadnej nie znalazłem po za linkiem do sklepu z gadżetami związanymi z tym tytułem. Który swoją drogą widoczny jest zawsze na stronie. Tylko nie mieści mi się w głowie, aby ktokolwiek chciał mieć koszulkę lub kubek związany z tym tytułem. W związku z tym wszystkim co napisałem powyżej nie przychodzi mi już żaden sensowny powód dla którego mogła powstać ta niby gra. Dla mnie jest to bezsensowne i głupie marnowanie czasu przez każdego kto miał styczność z tym tytułem.

#304 cotygodniowa zeszytówka #100 + pierwszy konkurs

Adventure Time 025Adventure Time #25, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Dustin Nguyen, Jess Fink, Jeffrey Brown, Jim Rugg

Cały #25 numer tej serii to jedna, długa historia dwóch magicznych medalionów na przestrzeni wielu lat. Czytelnik śledzi ich los od samego momentu powstania drogocennych klejnotów osadzonych w tych naszyjnikach jeszcze za czasów gadających dinozaurów! Już samo to stwierdzenie brzmi wspaniale, a one dodatkowo używają swojego aparatu mowy, aby zaznaczyć jak dziwne to jest i wymieniają wszelkie możliwe komplikacje jakie by to spowodowało. Potem czas przesuwa się o kilkadziesiąt milionów lat i czytelnik ma okazję poznać historię wielkiej przyjaźni Marceline oraz Princess Bubblgum, która z czasem przechodzi swój kryzys. Następnie w całą opowieść zostaje wplątany Jake i Finn, którzy walczą z  szalonym Ricardio. Cała ta historia posiada jeszcze kilka niespodzianek, jednak na mnie największe wrażenie zrobiła jej kompletność. Można nie odnieść tego wrażenia po przeczytaniu tego co napisałem powyżej. Jednak jest to naprawdę ciekawa i bardzo dobra opowieść, która na prawie 30 stronach porusza wiele ważnych tematów i żaden z nich nie spłyca, lub traktuje po macoszemu. Jest tutaj miejsce na akcję, jak i również na poruszanie ważniejszych spraw, które niosą dobre przesłanie zwłaszcza dla młodszych czytelników.

Deadpool v4 018Deadpool #18, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Declan Shalvey

Przyznam, że po bardzo mocnych trzech pierwszych numerach wątku The Good, The Bad and The Ugly ten mnie na początku trochę zawiódł. Z racji tego, ze większość numeru opowiada o ataku na obóz, w którym są przetrzymywane rodziny uczestników eksperymentów genetycznych. Całość wygląda jak typowa młócka jakich wiele w komiksach super bohaterskich. Jednak w drugiej połowie komiksu na szczęście wszystko wraca do normy za sprawą jednej dość mocnej sceny. Dzięki niej znowu twórcy pokazali, że ta seria nadaje się do czegoś więcej niż tylko robienia sobie żartów z wszystkiego w około i w dodatku świetnie to wychodzi. Jeśli w ostatnim numerze tej historii twórcy nadal utrzymają poziom to będę pod wielkim wrażeniem, bo to naprawdę świetna, odważna i podejmująca ciężkie tematy opowieść. Jej dodatkowym atutem jest to, że można w sumie przeczytać tylko ją z tej serii, pomijając wszystkie pozostałe numery jeśli ktoś nie ma na to ochoty.

Aquaman (2011-) 029Aquaman #29, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier

Jest to numer, gdzie dość szybko wyjaśnia się kto i dlaczego ukradł trójząb Arthura. O ile sam pomysł kradzieży, aby otworzyć jakiś tajemny portal mi się podoba, to już to co z niego wyszło mnie zawiodło. Rozumiem, że Atlantydzie jest znacznie bliżej do takich postaci niż np do fantasy lub S-F. Niby wszystko tutaj z sobą współgra i pasuje jakoś historycznie, ale ja tego nie kupuję. Po prostu nie podoba mi się to połączenie i tyle. Co oczywiście nie jest równoznaczne, że jest to złe. Może to ja mam zły gust i tyle. Co do samego numeru to jest to typowa opowieść z dość szybką akcją, eksplozjami i biciem się po pysku wszystkich w około. Czyta się to tak szybko jak pędzi akcja.  Szare komórki lektura zbytnio nie absorbuje, jednak w kategorii lekkie, łatwe i przyjemne sprawdza się dość dobrze.

Na sam koniec z okazji 100!! numeru zeszytówki (cholera sam nie wierzę, że już tak długo to trwa i ani razu nie opuściłem ani jednej niedzieli, to jest bez wątpienia mój najdłużej trwający projekt, w którym wytrwałem) mam dla was kilka gier w prezencie. Aby otrzymać którąkolwiek z nich należy napisać w komentarzu pod tym postem co się wam podoba, lub nie w tym blogu. Jeśli macie jakieś sugestie to też można śmiało pisać. Chodzi mi o szczerość, a nie podlizywanie się dla gier więc śmiało piszcie co myślicie. Można również w komentarzu umieścić informację, która z gier was interesuje. Myślę, że za tydzień, w kolejnej odsłonie tego cyklu umieszczę odpowiedź o zwycięzcach. Gry do rozdania są następujące:

Origin: Dead Space, Burnout Paradise: The Ultimate Box, Crysis 2 Maximum Edition, Medal of Honor, Mirror’s Edge, Command & Conquer: Red Alert 3 oraz Populous Origin.

Steam: FEZ x2, LIMBO, Eets Munchies, Little Inferno, Awesomenauts, Hotline Miami.

#274 Hearthstone: Heroes of Warcraft i moja krótka z nim przygoda.

Hearthstone: Heroes of Warcraft to nowa gra od Blizzarda, który próbuje za jej pośrednictwem zawojować rynek  gier z miktopłatnościami. O zasadach oraz mechanice nie mam zamiaru się rozpisywać, ponieważ w prosty i klarowny sposób zostały one opisane na oficjalnej stronie. Ja natomiast chciałem się skupić na mojej przygodzie z tą grą.

ss1-full Najpierw zapisałem się do beta testów i spokojnie czekałem na zaproszenie. Uczestniczyłem w jakiś trzech konkursach, gdzie można było otrzymać klucz. W między czasie sporo czytałem o tej grze, oglądałem filmy na YouTube. W końcu, jakiś tydzień temu, może troszkę dłużej, sprawdzając maila zorientowałem się, że w końcu otrzymałem zaproszenie do gry. Nie zastanawiając się wiele, wszedłem na stronę Blizzarda, pobrałem klienta i rozpocząłem instalację. Następnie miałem zalogować się na swoim koncie i jak zwykle nie pamiętałem swoich danych do logowania. Więc nie zastanawiając się długo stworzyłem nowe konto, aktywowałem na nim klucz do gry i ucieszony odpaliłem program.

Całość rozpoczyna się banalnym samouczkiem składającym się z pięciu walk. Po ukończeniu jego rozpoczynamy kolekcjonować bohaterów, karty i całą zabawę w tworzenie coraz to potężniejszych talii. W samej rozgrywce sporo zależy od szczęścia, a moim zdaniem powinno od strategii jednak i tak jest to całkiem przyjemna rozrywka. Dodatkowo każda z partii nie trwa dłużej niż 20 min co czyni tą grę idealną pozycją na szybki relaks.

ss2-fullKilka dni przyjemnie spędzałem czas, grając partię za partią, aż naszła mnie ochota, aby uruchomić Hearthstone na innym komputerze. Okazało się, że podczas logowania na stronie zablokowałem sobie konto. Otrzymałem w tej sprawie maila, co i jak mam zrobić, aby je odblokować i odpadłem. To jest jakaś paranoja. Mianowicie poinstruowano mnie by wejść na stronę zmiany hasła, gdzie podaje się swój e-mail, imię i nazwisko oraz zaznacza się checkbox odnośnie tego czy użytkownik ma przypięte swoje nazwisko do konta. Tym ostatnim zabili mi ćwieka i za każdym razem musiałem strzelać. Podałem kilka możliwych wariantów i nic nie zadziałało. Odpuściłem i po kilku dniach postanowiłem spróbować ponownie. Tym razem znowu wpisywałem to samo co poprzednim razem i jakimś cudem się udało przejść do następnego etapu, którym jest odpowiedź na sekretne pytanie. W moim przypadku chodziło o wymarzony zawód z dzieciństwa. Tutaj niestety spasowałem i odinstalowałem grę. Po pierwsze wydaje mi się, że nie podawałem nigdy odpowiedzi na takie pytanie. W dzieciństwie nie miałem żadnego wymarzonego zawodu. Aktualnie też nie mam, więc nie mam zielonego pojęcia co miałbym tam podać.

W tak prozaiczny sposób zakończyła się moja przygoda z tą całkiem przyjemną grą. Zdaję sobie sprawę, że to głównie przeze mnie i to ja jestem ofermą. W końcu prawie nigdy nie korzystałem z konta na serwerach Blizzarda, a za każdym razem jak już taka potrzeba się pojawiała, to zawsze był jakiś problem z logowaniem. Z kolei system odblokowywania konta to jakiś koszmar.  Utrudniają użytkownikowi życie tylko za pomocą jednego formularza, gdzie są jakieś durne pytania o to czy mam przypisane nazwisko do konta czy zmyślony zawód z dzieciństwa. Naprawdę mam wrażenie, że nic takiego nie podawałem. Jednak jak już wspominałem, mam świadomość, że wina leży po mojej stronie. Osobiście za grą tęsknić nie będę i po raz kolejny wrócę do Skyrim lub innej ciekawszej pozycji.

#266 Games Republic – ciekawy pomysł od 11 bit

Jakiś czas temu otrzymałem maila od 11 bit studios na temat ich nowej platformy cyfrowej Games Republic. Nic nie pisałem o tym wcześniej, bo moim zdaniem ta informacja prasowa nie mówiła za wiele. Została zapowiedziane miejsce gdzie twórcy gier, gracze oraz wszyscy ci którzy tworzą i piszą materiały o grach będą się mogli spotkać. No sorry, ale dla mnie jest to zbyt ogólnikowe. Rozumiem takie mają być pierwsze newsy. Mają narobić szumu i wszystkich zaciekawić, co chyba się udało, ponieważ wiele serwisów o tym pisało. Jednak wczoraj pojawił się ciekawy tekst na blogu zagraceni.pl, gdzie osoba bezpośrednio pracująca nad projektem wyjaśnia konkretnie kilka spraw.

games-republic-614x347

Mianowicie na nowo powstającej platformie będzie bardzo ciekawe rozwiązanie dla wszystkich tworzących treści wokół gier. Pod każdym swoim wideo, tekstem, czy co tam ktoś stworzy, będzie można umieścić widget bezpośrednio odsyłający do sklepu na GR. Gdzie czytelnik, zachęcony naszym tworem, będzie mógł od razu dokonać zakupu. Co w tym ciekawego? Dotychczas twórca treści, zazwyczaj nic nie miał ze swojej pracy. Może poza garstką najlepszych, którzy mieli jakieś wpływy z reklam. Rzeczywistość wyglądała jednak w większości tak, że twórca treści jeśli linkował, to zazwyczaj do Steam, albo innego Origina i nic z tego nie miał. Poza tym, że generował zysk dla wyżej wymienionych. Teraz będzie mógł na tym zawsze trochę zarobić dzięki współpracy ze sklepem. Z jednej strony istnieje obawa braku wiarygodności takich teksów, jednak jak już zauważyli na blogu zagraceni.pl raczej nie ma się o co martwić. Przecież sami czytelniczy zweryfikują wiarygodność autora treści bardzo szybko i ja się z tym zgadzam. Przecież za każdym razem, gdy ktoś nakłania nas do wydawania własnych pieniędzy, to robimy to z wielką ostrożnością. Natomiast w wypadku, gdy coś pójdzie nie tak, to nie omieszkamy danemu delikwentowi o tym wspomnieć.

Pomysł wydaje mi się ciekawy i jeśli będzie oparty na wzajemnym poszanowaniu i szczerości to ma możliwość stworzyć coś naprawdę ciekawego i unikalnego w środowisku graczy. Z jednej strony może powstać miejsce pełne rzetelnej i szczerej wymiany opinii na temat naszego ulubionego hobby, a z drugiej strony całkiem ciekawy biznes i miejsce reklamy dla twórców. Poniżej prezentuję wideo z bardzo dobrym pomysłem, ale trochę za bardzo pompatycznymi tekstami jak na mój gust, prezentujące cały pomysł. Całość ma wystartować na początku przyszłego roku, więc szybko się przekonamy jak cały ten pomysł wyszedł w praktyce.

httpvh://youtu.be/6xS8z1-HkHo