Strona główna > cotygodniowa zeszytówka, komiks > #245 cotygodniowa zeszytówka #70

#245 cotygodniowa zeszytówka #70

Guardians of the Galaxy v3 001Guardians of the Galaxy #1, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven

Od kiedy obejrzałem Green Lantern: The Animated Series mam jakąś wewnętrzną ochotę na oglądanie i czytanie przygód S-F z dużą ilością całej tej otoczki kosmosu. Czytając ten komiks uświadomiłem sobie, gdzieś mimochodem, że on ma to wszystko czego aktualnie poszukuję! Akcja dzieje się w przestworzy nieskończonego wszechświata, który jest zamieszkany przez niezliczone rasy. Są laserowe walki gwiezdnych statków pomiędzy nieprzyjacielskimi flotami. Jest grupa śmiałków zebrana z przedstawicieli przeróżnych ras.Nawet waleczne i smukłe kobiety z olbrzymimi mieczami się pojawiają. Nie zabrakło nawet odwiecznego konfliktu pomiędzy synem, a ojcem. Tak na dobrą sprawę i po krótkiej chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że ten komiks posiada wszelkie atuty, aby w aktualnej chwili stać się moim ulubieńcem. Jestem bardzo ciekaw w jakim kierunku potoczy się dalej cała historia, bo jeśli będzie to coś w okolicach twardej fantastyki z dużą ilością laserowych walk w przestworzach to będę szczęśliwy.

The Manhattan Projects 012The Manhattan Projects #12, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po raz kolejny scenarzysta mnie zaskoczył i znowu sprawił, że niecierpliwie wyczekuję kolejnego numeru. Niby dotychczas poznałem już wszystkich bohaterów, łączące ich relacje i mniej więcej wiedziałem czego mam się spodziewać w kolejnych zeszytach. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, chodź nie wiem dlaczego bo takie akcje są na porządku dziennym w tej serii, jeden z głównych bohaterów okazał się kosmitą.  Czytelnik poznaje jego historię od samego początku. Od momentu jego przybycia na naszą planetę, aż po jego drogę do stacji kosmicznej na Księżycu oraz, co chyba najważniejsze, jego zadanie wśród na ziemskim padole. Cała ta opowieść pochłonęła mnie bez reszty i nie mogłem się nadziwić jak dobrze to wszystko z sobą współgra, co szczególnie dobrze widać podczas retrospekcji z poprzednich numerów. Patrząc wstecz na tą całą serię to widzę, ze w sumie posuwa się ona do przodu swoim leniwym tempem. Nie ma wybuchów, superbohaterów, wielkich pościgów, a mimo to cały czas dzieje się w niej tyle, że trudno jej nie polubić. Dzięki takim małym wydarzeniom, które dzieją się zazwyczaj gdzieś w tle, a później przeobrażają się w olbrzymie zagrożenie.

Animal Man (2011-) 023Animal Man #23, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Trzeba przyznać dzieje się tym razem sporo i następstwa tego mogą być naprawdę poważne. Nastał czas na rozwiązanie historii zaczętej w kilku poprzednich numerach. Buddy Baker, jego córka Maxine oraz całe The Red znajduje się w tarapatach. Wszystko to za sprawą tajemniczego Brother Blood, który ma olbrzymi żal do członków parlamentu czerwieni. Dzięki krwi Animal Mana, którą zdobył w całkiem ciekawy i podstępny sposób, postanawia dokonać małego przewrotu w krainie życia. Wszystko to niby gwarantuje niesamowite emocje, a sam komiks raczej nie porywa. Fabuła nawet sprawia wrażenie jakiejś logicznej całości, jednak zaczyna to wszystko być tak bardzo szalone, że aż trudno to przetrawić. Dodatkowo wygląd nowych przeciwników głównego bohatera jest moim zdaniem odpychający i to nie jest komplement. Ja rozumiem, że połączenie ludzi i zwierząt musi wyglądać dziwnie. Jednak zrealizowanie tego poprzez zmiksowanie kilku zwierząt z jednym człowiekiem jest kiepskie. Jak powinno to wyglądać pokazali dawno temu twórcy filmu Wyspa Doktora Monroe, gdzie przynajmniej wygląda to sensownie. Za to główny antagonista jest pretendentem do tytułu króla kiczu. Złoty napierśnik wspaniale eksponujący kaloryfer na brzuchu. Czerwone spodnie cudownie uwypuklające wszelkie walory pośladków i umięśnionych ud, które zakończone są niebieskimi wysokimi kozaczkami. Sprawiające wrażenie jakby Brother Blood pożyczył je od jakiegoś zaprzyjaźnionego amerykańskiego zawodnika WWF. Wszystko to straszy, ale zamiast grozą, to raczej kiczem i złym wykonaniem.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: