Strona główna > cotygodniowa zeszytówka, komiks > #211 cotygodniowa zeszytówka #50

#211 cotygodniowa zeszytówka #50

Saga 012-Saga #12, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Dwunasty numer Sagi jest w całości poświęcony wyprawie Prince Robot IV na planetę Quietus, gdzie zamieszkuje bardzo znany pisarz tego uniwersum D. Oswald Heist. Jest on autorem czytadła Heist pod  wpływem którego była Alana, gdy postanowiła uwolnić Marko z niewoli, a następnie z nim uciec. Samo spotkanie natomiast jest niezwykle interesujące głównie poprzez jego umiejętną konstrukcję. Do pewnego momentu przebiega w miłej i przyjacielskiej atmosferze, jednak to tylko pozory i od samego początku czytelnikowi udziela się uczucie niepokoju. Następnie z powodu drobnego szczegółu cała sytuacja obraca się o 180 stopni i w takim tonie już upływa do interesującego zakończenia. Jedyne co mi przeszkadza w tym numerze to jego kilka początkowych stron. Ilustrują one wspomnienia Prince Robota IV z jakiejś bitwy podczas której odniósł poważną ranę w szyję. W tym też momencie na ekranie jego głowy wyświetla się jakieś porno. Ktoś, robi komuś loda, następnie odbywa się zbiorowy wytrysk trzech osobników na jedną osobę. Nie wiem którego z twórców to był pomysł, ale moim zdaniem jest to olbrzymia porażka. Nic nie wnosi to do fabuły, nie pogłębia psychologii postaci. Zapewne miało to szokować i pokazać jacy to jesteśmy odważni i dojrzali, a tymczasem wzbudziło tylko mój niesmak. Pierwszy mój spory zawód tą serią, bo nie lubię chamstwa i głupoty.

Super Dinosaur 018Super Dinosaur #18, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Niby tyle się wydarzyło ważnych spraw w tym numerze, a jakoś tak mam mieszane uczucia zaraz po jego lekturze. Nasi bohaterowi po części rozwiązali problem zaginionej rodzicielki. Max Maximus znowu jest więźniem rodziny Dynamo. Powstaje nowe potężne zagrożenie, co akurat może być zapowiedzią jakiś zmian na plus w tej serii. Jednak przeczytałem to wszystko jakoś bez większych emocji. W poprzednich numerach, chyba było jednak więcej zabawy formą, inteligentnego naśmiewania się z komiksów o superbohaterach i takiej nieskrępowanej fantazji. Jedynym pozytywnym akcentem tego komiksu jest zachowanie Dereka, który czuje się zagubiony ponieważ nie posiada żadnych wspomnień ze swoją matką. Z tego powodu rzuca się w wir pracy, uczestniczy w każdej możliwej akcji, a czas pomiędzy nimi przeznacza na wymyślanie nowego sprzętu dla siebie i SD. Idzie w ślady własnego ojca, który do niedawna również był pochłonięty pracą do tego stopnia, że nie utrzymywał kontaktów między ludzkich z prawie nikim z bliskich mu osób, o świecie zewnętrznym już nie wspominając.

Uncanny Avengers 006Uncanny Avengers #6, Marvel

scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Daniel Acuña

Numer ten w całości skupia się na dość dobrej intrydze, w którą zostaje wplątany Thor. Wszystko rozpoczyna się w roku 1013 kiedy to nasz bohater stoczy swoją pierwszą walkę z Apocalypse. Nie zakończy się ona niestety po myśli naszego bohatera, co w połączeniu z jego urażoną dumą doprowadza do czegoś strasznego w naszych czasach. O czym będziemy mieli dopiero możliwość się przekonać. Całkiem ciekawie śledzi się losy całej tej intrygi na przestrzeni kilku wieków. Thor miota się pomiędzy urażoną dumą, a posłuszeństwem wobec ojca. Wtedy pojawia się największy intrygant z Asgardu i rozpoczyna swe knucie. Co na samym końcu i tak nie do końca okazuje się prawdą. Podoba mi się obraz głównego bohatera jaki się jawi czytelnikowi podczas lektury tego zeszytu. Thor jest samolubny, zadufanym w sobie młodym bogiem, który poszukuje dla siebie poklasku otaczających go ludzi, a przy okazji nie umie sobie poradzić z własną boskością i obowiązkami temu towarzyszącymi. Bardzo zaskoczył mnie również błąd jaki znalazłem. Mianowicie na stronie trzynastej jeden z jeźdźców apokalipsy w postaci Indianki dosiadającej martwego niedźwiedzia posiada strój prawie w całości zakrywający jej klatkę piersiową. Natomiast dwie strony dalej, gdy jest na zbliżeniu w kadrze posiada już strój ledwie zasłaniający jej biust.

  1. Piotr Lipa
    16 Kwiecień 2013 o 09:07

    Drogi Lokusie. Nie oceniam komiksów z tego co będzie w przyszłości, bo jest to niemożliwe i nie interesuje mnie to. Oceniam serię i dany numer na aktualnym poziomie, bo historia powinna się bronić sama. Dlatego też, wydaje mi się, że to co opisałem nic nie wnosi do fabuły na stan obecny i zapewne miało tylko szokować czytelników, co tylko potwierdza wrzawa jaka się zrobiła i o której sam pisałeś. Ja sam dowiedziałem się o niej dopiero z Twojego komentarza, jednak potwierdza ona po części moją teorię. Twoje przypuszczenia z kolei, o tym że scenarzysta po całym tym hałasie będzie musiał to teraz ładnie wytłumaczyć również potwierdzają moją teorię, miało to tylko szokować. Jednak skoro zrobił się hałas to teraz coś z tym trzeba zrobić. Czyli na moment wydania numeru nie wiem po co nam to, ale teraz trzeba jakoś z tego wybrnąć, więc coś się wymyśli.

    „I także tu pada moje ulubione stwierdzenie dotyczące Saga #12: cały numer jest zawodem, bo na dwóch kadrach JEDNEJ STRONY pojawiły się penisy” Nigdzie w moim tekście nie napisałem, że cały numer to dla mnie porażka. Napisałem, że to działanie jest dla mnie porażką i w moich oczach obniżyło mi ocenę całej serii. Numer jest nawet dobry, co można wywnioskować z opisu całej rozmowy pomiędzy PRIV a pisarzem, gdzie np. piszę:”Samo spotkanie natomiast jest niezwykle interesujące głównie poprzez jego umiejętną konstrukcję.”

    Polecam boli blog, bo on cały się opiera na seksie i tam od pierwszego numeru wiadomo o co chodzi. Śmieszy mnie i bawi już od dawna, więc go poleca. W Sadze te członki pasują jak do świni siodło, dlatego też je krytykuję.

    Pozdrawiam

  2. 15 Kwiecień 2013 o 12:46

    Ciekawa sprawa: „Nic nie wnosi to do fabuły, nie pogłębia psychologii postaci. Zapewne miało to szokować i pokazać jacy to jesteśmy odważni i dojrzali”. Skąd wiesz że nic nie wnosi? Skąd wiesz że miało to szokować? Mało to już czytaliśmy komiksów, w których wydarzenie z numeru x zostaje wyjaśnione w numerze y? To, czy pojawienie się takich, a nie innych obrazków wniesie coś do fabuły, będziemy mogli wyrokować za czas jakiś. I uwierz mi, po tej wrzawie jaka rozgorzała w sieci z tego powodu, Vaughan na pewno to jakoś wyjaśni.

    I także tu pada moje ulubione stwierdzenie dotyczące Saga #12: cały numer jest zawodem, bo na dwóch kadrach JEDNEJ STRONY pojawiły się penisy

    Swoją drogą ciekawe że polecasz boli blog, mając takie poglądy😛

    Lokus pozdrawia

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: