Strona główna > gry > #127 The Elder Scrolls V: Skyrim – przemyślenia

#127 The Elder Scrolls V: Skyrim – przemyślenia

Przyznam szczerze, wcale nie czekałem na tą produkcję. Nie grałem w żadną z poprzednich części i była mi ona całkowicie obojętna. Dopóki jakoś krótko przed premierą nie obejrzałem jednego dłuższego filmiku na Polygamii, tak żeby sprawdzić o co tyle hałasu i spodobało się. Pomyślałem sobie – może być całkiem fajnie i jak wyjdzie to chętnie sprawdzę. Jednak nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie byłem w stanie przewidzieć co się stanie ze mną po instalacji tej gry.

Gram co dziennie po kilka godzin, bo jako osoba pracująca nie mam czasu na więcej. Na liczniku gry widać, że poświęciłem jej już prawie 20 h, a jest to dopiero początek mojej przygody. Czuję się przytłoczony ogromem tej produkcji i powoli muszę się zmuszać, aby grać codziennie. Jednak z drugiej strony za każdym razem gdy już zasiądę to wsiąkam na kilka godzin bez problemu. Po mimo kilku denerwujących aspektów jak na przykład zadań z serii: zajdź/zabij/znajdź/przynieś, ewidentnej konwersji z konsoli, która zmusza gracza do przejścia przez całe menu, aby zmienić używany przedmiot w ręce lub zaklęcie, zamiast kliknąć myszką na umiejętności jak np. w Diablo (co jest szybsze i znacznie wygodniejsze) to pomimo tego wszystkiego ciągle wracam do tej gry i chcę robić to jak najczęściej. Zaczynam się czuć jakbym pracował na drugi etat i mozolnie co dziennie odwalał kilka godzin. Dodatkowo Skyrim , sprawia że ciągle o nim myślę. W pracy zastanawiam się gdzie zajdę, co zrobię, a przed snem analizuję co dziś zrobiłem i co było można zrobić lepiej.

Dodatkowo jest to gra, która ma ciekawą fabułę. Poza standardowymi zadaniami, jakie można znaleźć w każdym rpg, są również bardziej wymagające, rozbudowane i wymagają myślenia. Świetny patentem jest również to, że wszystko ma tutaj podwójne dno. Kończysz zadanie i okazuje się od razu, że to tylko wstęp do następnego. Idziesz przez jaskinię i widzisz wodospad, to bądź pewny, że za nim kryje się jakaś komnata, albo ukryty labirynt. Jednak największym plusem tej produkcji jest uczucie całkowitego braku liniowości, które ostatni raz odczuwałem chyba grając w Fallout 2! We wszystkich rpgach w jakie grałem ostatnio wszystko kręciło się wokół głównego wątku, a tutaj cały czas jesteśmy od niego odpychani. Co prawda jest wyraźnie zaznaczone główne zadanie, ale ogrom możliwości tego co możemy robić, bardzo skutecznie zajmuje czas i daje zapomnieć o jakiejkolwiek głównej opowieści. Zaczynając od zostania zwykłym rzemieślnikiem, przez zwiedzanie świata, a kończąc na robieniu zadań, których jest multum. Ta gra mnie przeraża i przytłacza swoim ogromem.

Jak pisałem na samym wstępie grałem dopiero ok 20 h i nie jest to nawet początek mojej przygody. Dlatego też nie ma to być w żaden sposób recenzja. Raczej są to moje luźne przemyślenia odnośnie gry, która zabiera ostatnio cały mój czas poza pracą, a czasem nawet i w niej. Przyznam, jest to wielka nowość dla mnie i jak najpierw myślałem, że Wiedźmin 2 będzie moją grą roku 2011, potem Batman: Arkham Asylum, to teraz nie mam wątpliwości który tytuł zasługuje na to miano przynajmniej według mnie.

  1. Brak komentarzy.
  1. 20 Czerwiec 2012 o 05:36

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: